12 kwietnia 2015

Rozdział 1

10 maja 2014 r. 
-Dzięki za twoją pomoc! Od lat marzyłem, by mieć straszny horror, straszny sen! Może moja mama teraz mnie zauważy!-wykrzyknął chłopiec, od którego dowiedziałem się, że nazywa się David. Dziwne, on ma dopiero osiem lat, a zażyczył sobie naprawdę straszne marzenie senne.
-Cieszę się! Mam nadzieję, że ci pomogłem, ale czy na pewno chcesz akurat ten sen?
-Tak! Rodzice ciągle się kłócą, może mnie zauważą. Dziękuję! Do widzenia!- wyszedł, a gdy drzwi zamknęły się za nim, usiadłem na fotelu, by dokończyć "Poradnik Sprzedawcy Snów". Niestety nie dane mi było odpocząć, bo drzwi się otworzyły i weszła ta dziewczyna... Na jej widok zamarłem! Jest piękna, a jednocześnie przerażająca. Jej długie, czerwone włosy miękko spadały na plecy. Lewą rękę miała pokrytą tatuażami, podobnie jak kark. Jej gładkie dłonie były wciśnięte w kieszenie czarnych szortów. Gdy ochłonąłem, spytałem:
-Dzień Dobry! W czym mogę pomóc?
-Chcę sprzedać swoje sny. Dobrze trafiłam?- wow! Ona jet trochę bezczelna, nawet się nie przywitała.
-Yyy... Tak, na pewno chce pani sprzedać sen?-To naprawdę dziwne. Ludzie częściej kupują sny. Wydają Tysiące, ale kupują, nie sprzedają!
-Tak. Czy ty jesteś głuchy? Powiedziałam "sny", nie "sen". "Sny". Widzisz tę różnice?
-Tak, przepraszam, widzę. Jest pani pewna?
-Jasne. Przepraszam, przeszłam na "ty"-no trochę złagodniała.
-Nie szkodzi. Jestem Eliot Hussain.
-Damaris Goody. Ale chciałabym ci coś o sobie powiedzieć. Bo nie jestem człowiekiem.-Nie byłem zaskoczony. Elfy często sprzedawały 1-2 sny miesięcznie.
-Jesteś elfem? Nie szkodzi, nie raz już tutaj były.
-Nie, nie jestem elfem.
-Nie?-teraz naprawdę się zdziwiłem. Wiem, że istnieją istoty, tzw. fantastyczne. Sam do nich należę. Ale...- Kim w takim razie jesteś?-Spytałem.
-Jestem...Jestem Parmarką.
-Kim?-pierwszy raz usłyszałem to określenie-Poczwarką?
-Nie...Parmarką. Naprawdę nie słyszałeś? Przecież nie jesteś człowiekiem...
-Nie, człowiekiem nie. Jestem Sprzedawcą Snów. Mam częsty kontakt z ludźmi i elfami. Spotykam anioły, wampiry, czarownice. Ale o Parmarkach nigdy nie słyszałem.
-Cóż... mówi się trudno.-westchnęła-Wytłumaczyć ci kim jestem?
-Tak.
-Jestem Parmarką. Nasz gatunek to Parmarzy. Żyjemy między Ziemią a Piekłem. Stanowimy taką bramę. Całe nasze życie to bójki i marzenia. Marzenia i sny. Odpychamy stwory piekielne fantazjami. Taka nasza praca. Niektórzy się buntują. Ja też się zbuntowałam. Więc mój ojciec wysłał mnie na Ziemię. wiesz dlaczego do ciebie przyszłam?-spytała
-Nie-odpowiedziałem. Jesteśmy Sprzedawcami Snów. Pracujemy przy omamach i bujaniu w obłokach, dlatego nie wysilamy się na piękny, literacki język. Mówimy prosto i na temat.
-Żeby sprzedać sny. To główna część mojej kary, ale zanim do tego przejdziemy, wyjaśnisz mi o co chodzi? Prawda?
-Tak. Wyjaśnię ci.-odpowiedziałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz